czwartek, 18 kwietnia 2013

Rozdział III

Mam do nauczenia historię, ale mi się nudzi więc wstawiam wam rozdział ;D
***


Obudziłam się znów wcześniej niż sobie to zaplanowałam. Tym razem byłam dość zaspana. W końcu przypomniało mi się, że dziś jest sobota. Podparłam się na łokciach i wstałam z łóżka. Przeciągnęłam się i poszłam do łazienki umyć twarz. Weszłam do garderoby wybrać sobie jakieś luźne ciuchy na sobotę.

Uwielbiam mieć wszystko ładnie z tonowane. Wybrałam żółte rurki, sweterek i jakąś biżuterię. Wróciłam do pokoju i uczesałam się w niechlujnego koka. Spojrzałam przez okno i ujrzałam maszerującą już po pokoju Angie. 

*Angie*
Widziałam jak Jane spogląda do mnie przez okno. Podeszłam i pomachałam jej, a potem widziałam jak wychodzi z domu. Po kilku minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam. W progu stała uśmiechnięta Jane.
-Cześć Angie.-przytuliła mnie.
-Hej.-uśmiechnęłam się.
-Miałam ci pomóc rozpakowywać kartony.-oznajmiła mnie.
-Kompletnie zapomniałam. Wchodź.-zaprosiłam ją radośnie do domu.
Weszłyśmy do mojego pokoju. Widziałam radość na twarzy Jane.
-Śliczny pokój.
-Dzięki, ale nie jest skończony. 
-Bierzemy się za kartony co?
-Tak.-uśmiechnęłam się.
Bawiłyśmy się tak dobrze, jak za dawnych czasów. Porozmawiałyśmy, pośmiałyśmy się.

*Lana*
Swierdziłam, że dziś wpadnę do Jane. Muszę zoabczyć jak się czuje. Kiedy zaszłam do jej domu. Prawdopodobnie nikogo nie było. Obróciłam się i zoabczyłam ją w domu jakieś innej dziewczyny. Wyglądało na to, że świetnie się bawiła. Musiałam do niej zadzwonić.
-Jane?Gdzie jesteś stoję pod twoim domem.-w tle usłyszałam śmiechy.
-Jestem naprzeciwko, zaraz po ciebie wyjdę.
-Dobra.
Po kilu minutach ujrzałam ją wychodzącą z domu, przy tym tulącą się do jakieś blondynki.
-Jestem.-rzekła.
-Jak noga?
-Już lepiej, dzięki. Chodź do mnie.
Przszłyśmy bramę i weszłyśmy do domu.

*Jane*
Lana raczej nie była w dobrym humorze. Sidziała na kanapie i czytała gazetę.
-U kogo byłaś?-nagle mnie zapytała.
-Moja koleżanka się tutaj wprowadziła. Świetnie się razem bawiłyśmy.
Położyłam na stół ciastka i sok pomarańczowy. Lana wzięła łyk i zjadła ciastko. Poszłyśmy na górę do mojego pokoju.
-Ładnie tutaj masz.-pochwaliła mój pokój.
-Dziękuję.
-A te zdjęcia? To twój tata?
-Tak, ale wolałabym o tym nie mówić.
-Przepraszam, jeżeli coś złego powiedziałam.-popatrzyła się na mnie i przytuliła mnie.
-Nie. Nic się nie stało.-uśmiechnęłam się.
-A ta dziewczyna? Kto to?-zaczęła mnie wypytywać.
-To dziewczyna z naprzeciwka Angie. Była moją najlepszą przyjaciółką.
Zaczęłam jej coraz więcej opowiadać. Ja położyłam się na łóżku, a Lana na podłodze. Potem usłyszałam dźwięk dzwonka. Wyszłam na balkon by zobaczyć kto to. 
-Angie przyszła.
-Zaproś ją. Chętnie ją poznam.
Uśmeichnęłam się tylko i pognałam w stronę drzwi. Lana wyszła tylko na schody.
Całe południe zajęło nam poznawanie się. Lana i Angie wyszły. Ale w tym wszystkim wyczuwałam dziwną atmosferę wśród nas. 
*dwie godziny póżniej*
Postanowiłam, że przejdę się na spacer. Piękny dzień. Słońce świeci, ani jednej chmurki. Założyłam swoje conversy i poszłam na spacer zaczerpnąć świeżego powietrza. Przez całą drogę słuchałam piosenek i rozmyślałam o wszystkim. Usiadłam na pobliską ławkę. Spojżałam w niebo i zobaczyłam, że zaczyna się chmurzyć. Czym prędzej pobiegłam do domu, ale nie zdążyłam przed ulewą. Wróciłam do miszkania cała mokra. Przebrałam się w piżamę i wzięłam telefon do ręki. Wybrałam numer Lany. Spytałam, czy może do mnie przyjść spać, bo strasznie nudno siedzieć samej w domu. Lana zaśmiała się przez telefon i zgodziła się. 
-Dziękuję ci.-odrzekłam jej i odłożyłam słuchawkę.
W tym czasie zrobiłam kakao i usiadłam na fotelu. Spojrzałam przez okno i ujarzałam auto, przez które wychodziła Lana. Otworzyłam drzwi. Wpuściłam ją i dałam jej do ręki kakao.
-Mmm..pyszne.
-Haha! Dzięki.
Weszłyśmy do mojego pokoju. Oświeciłam lampki nad swoim łóżkiem.
-Mogę pójść do łazienki wziąć prysznic?
-Jasne. Tuż obok jest łazienka.
-Dziękuję.-powiedziała wychodząć z pokoju.
Chwilę później usłyszałam dźwięk swojej komórki. Dzwoniła Angie. 
-Hej Angie. Stało cię coś?
-Hej. Nie chcę cię namawiać. Ale mam pytanie.-powiedziała z niepewnością.
-Mów o co chodzi.-zaśmiałam się.
-Zostałam sama w domu i czy mogłabym do ciebie przyjść?
-Jasne. We trzy zawsze raźniej.
-Tak. To nie długo przyjdę.
-Dobrze.-i odłożyłyśmy w tym samym czasie słuchawkę.
Wtedy przyszła Lana.
-Z kim tak gawędziłaś?
-Z Angie. Przyjdzie do nas.
Lana nic nie odpowiedziała tylko maszerowała po moim pokoju. Czułam, że nie polubiła Angie. Poczłapałam na dół by otworzyć drzwi. Angie wszła do mnie z usmiechem od ucha do ucha. Ja jednak była troszkę smutna  zpowodu Lany. 
-Chodź do góry.-powiedziałam.
-Okej.
Angie rzuciła swoją torbę na moim łóżku. Lana stała na balkonie w swojej ulubionej bluzie i patrzyła na gwiazdy.
-Chodź do nas Lana.-zachęciłam ją.
-Uważaj bo się przeziębisz.-ostrzegła ją Angie. Ale wyczuwałam w jej głosie coś dziwnego. 
Lana odwróciła się i wzdychnęła.
-Gdzie chcecie spać? Podłoga czy łóżko?-zpytałam z grzeczności.
-Ja wybieram podłogę.-powiedziała Lana z uśmiechem.
-Mi jest obojętnie-wymrukała pod nosem Angie, która patrzyła na moją ścianę ze zdjęciami.
-Pójdę po coś do zjedzenia.Zrobię wam mój specjał. To będzie niespodzianka.
-Spojrzałaś tak na mnie jakbyś chciała mnie zjeść.-zaśmiała się Lana.
*Lana*
Kiedy wyszła Jane musiałam to w końcu zrobić. Po prostu musiałam...



_____________________________
Trololololo...Macie tu /Dariaa :D




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz